Z przemyślną niedbałością wysypano na stół te kształty
przemocą odłączone od życia: rybę, jabłko, garść jarzyn
przemieszanych z kwiatami. Dodano do tego martwy liść
światła i małego ptaka o skrwawionej głowie. Ów ptak
zaciska w skamieniałych szponach małą planetę, złożoną
z pustki i zabranego powietrza.
Ścieżka biegnie boso do lasu. W lesie jest dużo drzew, kukułka,
Jaś i Małgosia i inne małe zwierzątka. Tylko krasnoludków nie ma,
bo wyszły. Jak się ściemni, sowa zamyka las dużym kluczem, bo
jakby się tam zakradł kot, toby dopiero narobił szkody.