Na pierwszej stronie
meldunek o zabiciu 120 żołnierzy
wojna trwała długo
można się przyzwyczaić
tuż obok doniesienie
o sensacyjnej zbrodni
z portretem mordercy
oko Pana Cogito
przesuwa się obojętnie
po żołnierskiej hekatombie
aby zagłębić się z lubością
w opis codziennej makabry
trzydziestoletni robotnik rolny
pod wpływem nerwowej depresji
zabił swą żonę
i dwoje małych dzieci
podano dokładnie
przebieg morderstwa
położenie ciał
i inne szczegóły
120 poległych
daremnie szukać na mapie
zbyt wielka odległość
pokrywa ich jak dżungla
nie przemawiają do wyobraźni jest ich za dużo
cyfra zero na końcu
przemienia ich w abstrakcję
temat do rozmyślania:
arytmetyka współczucia
To jest pensjonat roślin, prowadzony bardzo surowo jak szkoły
klasztorne. Trawy, drzewa i kwiaty rosną przyzwoicie bez żadnej
wegetacyjnej bujności, wystrzegając się niedozwolonych
pieszczot z trzmielami. Są wciąż skrępowane swoją łacińską
godnością i tym, że muszę być przykładem. Nawet róże sznurują
usta. Marzę o zielniku.
Staruszkowie przychodzą tu z książkami i zasypiają pod ospale
tykanie słonecznych zegarów.